Odpowiadam na…

Odpowiadam na https://www.wykop.pl/wpis/39101101/mirki-w-weekend-jade-zebrac-jade-specjalnie-do-inn/

Wołam tylko kilka osób. Proszę jakiegoś Mirka, żęby zawolał resztę, bo ja nie umiem (i mi się nie chce).
@norbert112312
@Polaczek_Cebulaczek
@Moitessier
@Pietro
@NECRO_STALKER

No więc byłem dzisiaj żebrać na ulicy na kubek.

tl;dr:Zebrałem 30,94 euro w dokładnie cztery godzin czyli 7,74 euro na godzinę (134,28 zł i 33,57 zł/h po dzisiejszym kursie euro). Żebrałem w średniej wielkości mieście strefy euro na ruchliwym deptaku przy ładnej pogodzie. Nie pytajcie o miasto, bo i tak nie odpowiem. Do tego bonusy: propozycja pizzy (chodziło chyba raczej o taką mała, którą można dostać w piekarniach) – której nie przyjąłem, nie wiem czemu xD. Poza tym dostałem dwie słodkie bułki i paczkę 20 nuggetsów w której było około połowa + sos śłodkokwaśny z McDonalda.

Teraz konkretny dla tych, których intersują szczególy.
Od razu mówię, że wszystkie wnioski bazują na moim dzisiejszym doświadczeniu więc nie są w żadnym stopniu rzetelne i mogą odbiegać od statystycznych rzetelnych danych.

– Czy to jest legalne?
Tak. Nie można jedynie natarczywie żebrać ani wprowadzać ludzi w błąd. Czyli np. pisać, że jest się bezdomnym albo zapewniać, że pieniądze da się na szczytne cele itd. W Polsce chyba jest inaczej, bo jakiś Mireczek pisał, że nie można żebrać jeżeli nie macie złej sytuacji finansowej. Więc musicie się sami upewnić jak to jest w rzeczywistości. Nie namawiam nikogo do łamania prawa ani do żebrania.

– Gdzie żebrałem?
Jak już pisałem wyżej. Poza tym z dala od mojego miejsc zamieszkania, w innym mieście. Bo wstydziłbym się w okolicy. Żebrałem w dwóch miejscach na deptaku (2x dwie godziny) w centrum miasta. W pobliżu dworca i po innej stronie deptaku, przy dużych domach handlowych.

– Jakie poniosłem koszta?
Łącznie 2 euro:
1. Kawa 1 euro (bo nie miałem kubka, a nie chciałem grzebać w śmietnikach).
2. Siku 1 euro (pełna kultura bo nie chciałem chodzić po bramach czy szukać krzaków)
(3. Po „pracy” poszedłem na żarcie fast foodowe, ale tego nie wliczam, bo to raczej nie ma związku z kosztami żebrania, każdy je to co lubi).
(4. Trzeba do tego jeszcze teoretycznie doliczyć czas dojazdu jak ktoś nie jest bezdomnym i nie mieszka na dworcu + ewentualny bilet jak ktoś nie ma.)
Te pierwsze punkty można jednak zredukować do zera.

– Jak byłem ubrany, jak wygładałem?
Zwykły dres, kurtka, pięciodniowy zarost. Nic podartego. Nie wygląłem jak lump ani nikt komu się finansowo powodzi.

– Po ile ludzie wrzucali kasy?
Najwięcej 10 euro w jednym banknocie (jeden raz) przez babkę po pięćdziesiatce. Na drugim miejscu około 2,70 euro od młodego faceta. Najczęściej jednak ludzie wrzucali koło 0,50-1,00 euro. Najmniej chyba kilkanaście albo kilkadziesiąt centów.

– Jakie towarzyszyły mi uczucia?
Przed żebraniem mieszanka emocji. Trochę ciekawość, podniecenie, niepewność, lekki stres podobny do tego przed rozmową rekrutacyjną. Jak już usiadłem to raczej luzik. Nie ma się wrażenia, że jest się ciągle obserwowanym. 99 % ludzi przechodzących ma na ciebie wyjebane i i tak nie zwraca uwagi. Miałem jednak na sobie ciągle kaptur, bo trochę jednak wstyd. Nie wiem czy miało to jakiś wpływ na liczbę zgromadzonych pieniędzy. Być może gdybym był z odkrytą głową robiłbym lepsze wrażenie.

– Jak wyglądał mój dzień?
Pojechałem na spokojnie. Przyjazd (złym pociągiem pojechałem, przez co straciłem z 40 minut dodatkowo na dojazd) póżnym popołudniem, obczajka centrum czyli jakiś 10 minutowy spacer. Żebranie 2 h, 20 minut przerwy (siku, krótki spacer), pójście na nową miejscówke, 2 h podnownie żebranie, kiełbasa + mcdonald i do domu. Tych nuggetsów nie zjadłem, tzn. zjadłem dwa, ale były już letnie i myślałem, że będzie cała paczka, więc jakoś nie miałem zaufania. Najwidoczniej koleś kupil sobie 20 i nie mógł wszystkich zjeść i mi dał. Pózniej innemu żebrakowi je dałem.

– Kto mi dawał pieniądze?
Cały przekrój społeczeństwa. Nie jestem wstanie ich wcisnąć w jakieś ramy. Najmłodszy był chyba 4-latek posłany przez mamę, która stała dalej, przez 10-lenich chłopców, po ludzi w średnim wieku a kończąc na emerytach. Nie mogę też powiedzieć jaka płeć wrzucała częściej. Raczej było to wyrównane.

– Czy miałem jakieś niebezpieczne sytuacje?
Raczej nie, chociaż w pierwszej godzinie miałem trzy dziwne incydenty.
1. Po 20 minutach podeszło dwóch najebanych młodych facetów, raczej takich z marginesu. Widziałem, że chcą kucnać koło kubka, więc wysunąlem ręke, bo myślałem, że chcą mi zajebać kasę. Zaraz do mnie coś czy chcę papierosa. Pózniej zrobili kółeczko i znowu idą w moim kierunku. Schowałem kasę z kubka do kieszeni i sobie poszli.
2. Niedługo po nich podszedł jakiś cygan, kucnął przede mną i się zaczął gapić. Jak złapałem z nim kontakt wzrokowy to wstał i sobie poszedł. Nie wiem co to było xD.
3. Podszedł jakiś młody żulek i kucnął przy moim kubku pokazując, że zaraz wrzuci mi kasę. Coś tam zaczął wypytywać, mówić, że sam jest bezdomny i powiedziałem, że nie chcę z nim rozmawiać. Akurat podeszła wtedy też jakaś kobietka, więc go to trochę wytrąciło i sobie poszedł.

Ogólnie nie wiem czego oni ode mnie chcieli. Może widzieli, że jakiś nowy na rejonie i chcieli trochę obadać ile mam w kubku. Pożniej przez następne 3 h żadnych problemów.

– Czy dużo było tam żebraków?
Pierw przeszedłem deptak to tak na długości 300 metrów naliczyłem z sześć osób, ale pózniej w różnych bocznych uliczkach też ich sporo było. Więc w promieniu 200 metrów mogło ich być nawet wszystkich kiludziesięciu. Na drugiej miejscówce w odległości 30 metrów był cygan z kubkiem, który póżniej poszedł gdzieś na godzinę i wrócił. Raczej co kawałek można spotkać było jakieś żebraka, więc trudno o jakąś idelaną miejscówkę. Po prostu działa tutaj nieźle niewidzialna ręka wolnego rynku. I moje zarobki chyba to dobrze odzwierciedliły. Nie są to zarobki, żeby rzucić ucziwą pracę, ale jednocześnie nie są na tyle małę, żeby nikomu się to nie opłacało. Swoją drogą, ta babka która dała mi dychę, też wrzuciła temu cyganowi najpierw xD.

– Ile ludzi wrzuciło mi pieniędzy w jakim czasie?
Mogę to podzielić na kilka faz.
1. Pierwsza miejscówka:
Pierwsze 1h 15 minut było w słońcu, ładna pogoda. Kasa wpadała co parę minut. Chyba z 15 osób mi wrzucło tak na oko. W tym czasie dostałem to całe jedzenie. Myślę, że tutaj miałem średnią 10 euro/h. Następnie zaczęło zachodzić słońce i nagle jakby częstotliwość drastycznie się zmniejszyła. Nie wiem czy to przypadek czy coś, ale ostatnie 45 minut to może z 3-4 osoby mi wrzuciły jakieś drobniaki. Mimo, że ludzi było cały czas dużo.

2. Druga miejscówka:
W pierwszej godzinie ludzi było bardzo dużo. W 10 minut dostałem 2x 1 euro i już praktycznie się ściemniało. W ciągu całej godziny wrzuciły mi tylko cztery osoby. Łącznie chyba 4,5 euro za godzinę. W następnej godzinie już zmniejszyła się liczba ludzi. Tutaj wrzuciło mi łącznie chyba 5 osób + trójka chłopców. Ogólnie słabo, ale ta babka sypnęła mi dychą. Gdyby nie ona to wyszło by mi w ostatniej godzinie coś koło 3,5 euro na godzinę. Z drugiej strony nie można na to tak patrzeć, bo na tym polega żebractwo, że raz jest posucha, a zaraz ktoś sypnie banknotem.

Jednak przy tym słońcu częstotliwość była o wiele większa mimo, że średnio i tak mi wyszło mniej, bo za pierwsze 2 h miałem 13,05 euro, a za ostatnie 2h 17,89 euro. Może dlatego, że wtedy ludzie byli bardziej na spacerach, większa wrażliwość, a póżniej to już tylko jakieś zakupy / pójście do knajpy. Albo to jakiś zwykły przypadek. Nie wiem.

– Czy zamierzam jeszcze żebrać?
Nie. To był raczej eksperyment. Pieniądze też są marne. Może w przeliczeniu na zł nie jest tak źle, ale w euro to dupy nie urywa. Nie widzę siebie w tym. Chociaż może ktoś mógłby to jakoś efektywniej wykorzystać. Typu bierzesz sobie książkę, czytasz co lubisz i jeszcze ci płacą. Nie rozpraszasz się kompem itd xD. Jednak kwestię moralne też wchodzą tu w grę. Nie popieram żebractwa. Jest to bezproduktywna „praca”.

Dobra, rozpisałem się w chuj. Czas chyba to kończyć. Myślę, że wyczerpałem temat, a jak nie to pytajcie.

Dodam tylko, że trochę mnie rozczuliło to jak raz stanęło dwóch chłopców około 10-12 lat i jeden mi wrzucił kasę. Pózniej szła trójka w podobnym wieku i pierw dali temu cyganowi jedzenie, a póżniej każdy wrzucił mi drobniaki z portfela. Sami nie zarabiają, dostają pieniądze od rodziców, a starają się pomóc biednym. Szanuję taką postawę, chociaż wiem, że to ich naiwność. Tak sobie pomyślałem, że sam prześlę jakaś kasę na hospicjum dla dzieci.

#ciekawostki #niewiemjaktotagowac #pieniadze #praca #chwalesie