Lady Gaga – zapomniana historia, cz. 1.
Już w nocy z niedzieli na poniedziałek Lady Gaga może dostać dwa Oscary, za najlepszą piosenkę filmową, i co ważniejsze, za pierwszoplanową rolę damską. Film “Narodziny Gwiazdy” (którego jeszcze nie oglądałem) sprawił, że artystka wróciła do świadomości ludzi po paru latach mniejszej popularności. Takie wnioski formułuję między innymi na podstawie trends.google.com – stronie, która pokazuje popularność haseł w google, (wydaję mi się) w dużym stopniu odzwierciedlając rzeczywiste zainteresowanie tematem.
Trendy google pokazują, że w ostatnich miesiącach Gaga w porównaniu do całego świata, w Polsce osiąga szczególnie dużą popularność. Taki wniosek można sformułować także na podstawie rankingu najczęściej odtwarzanych utworów na Spotify, w którym piosenka “Shallow” zajmowała u nas pierwsze miejsce przez trzy tygodnie, a przez dziewięć nie opuszczała TOP 5 (na świecie nie ma aż tak dobrych wyników).
Mam wrażenie, że Gaga w ostatnim czasie zyskała uwagę Polaków głównie przez zmianę swojego wizerunku. Z grającej jakieś tam “Papapapokerfejs” sztucznej, kontrowersyjnej “paskudy bez talentu” zmieniła się w świadomości Rodaków w naturalnie (nawet ładnie) wyglądającą i pięknie śpiewającą artystkę, co potwierdza choćby wpis @CordelWalker:.
Ja tamtą paskudę uwielbiałem i nie chcę, żeby wizerunek naturalnej Gagi wyparł z pamięci ludzi tę “starą”, sprzed 8-10 lat. To wtedy artystka będąc gwiazdą numer jeden na świecie przeżywała szczyt popularności (patrząc na trendy google – jakoś trzy razy większej od dzisiejszej), do którego unaturalniona w najbliższym czasie raczej się nie zbliży, nawet odnosząc pełny sukces na Oscarach.
Przypominam wszakże Wam zapomnianą historię.
***
Zima 2008/2009
Po piętnastu latach działalności duet Daft Punk otrzymuje wreszcie nagrody Grammy: za najlepszy album i utwór muzyki tanecznej. W tej drugiej kategorii wygrywa między innymi z “Just Dance”, debiutanckim singlem Stefani Germanotty występującej pod pseudonimem Lady Gaga, który dopiero co, po wielu miesiącach przebijania się przez dalsze pozycje trafił na pierwsze miejsce amerykańskiej listy przebojów “Billboard Hot 100”. Gagę uwielbiam, Daft Punk jeszcze bardziej, więc mi było bez różnicy który z tych dwóch utworów wygra Grammy. Cieszyłem się z tego, że dwóch moich ulu…
nie no, spokojnie…
Gimnazjalny “ja” w tym okresie otworzył się na nową muzykę, i po fazie na Beatlesów zaczął zasłuchiwać się w Michaelu Jacksonie. Z współczesnych młodszych gwiazd znał jakieś tam piosenki Rihanny (w piosence “Don’t stop the music” znajdziemy ślad Króla Popu). O Lady Gadze nie słyszał, a już tym bardziej o niezbyt chętnie wystawiającym się na pokaz duecie wiadomym.
Lato 2009
Michael Jackson nie żyje – taka informacja obiegła świat pod koniec czerwca. Przez kilka następnych dni w telewizji śmierć Jacksona była tematem numer jeden. Jego pogrzeb transmitowany w TV odbierałem jako pożegnanie części muzyki. Dla gimnazjalnego mnie odejście ulubionego muzyka było szokiem i dużym ciosem. Tak krótko go znałem. Cieszyłem się, że ma powrócić na scenę. Zachwycałem się jego starymi występami, teledyskami, z nadzieją, że jeszcze zobaczę nowe.
Teraz już żadna piosenka Michaela nie brzmiała tak samo. “You are not alone” z piosenki o miłości stała się wyrazem żalu po zmarłym, a eko-piosenka “Earth song” sprawiała wrażenie wołania z zaświatów. Nie chcąc już myśleć o śmierci Jacksona, przestałem go słuchać, godząc się na to, że ciężko będzie znaleźć kolejnego artystę, którego tak mocno polubię. Nawet zresztą nie chciałem szukać.
Zima 2009/2010
Pamiętam ten grudniowy dzień.
“Ra ra ra ra ra, romma, romma ma, gaga ulala, łaciabadromens” – usłyszałem w radiu, gdy rano jechałem do szkoły. Na początku jedno wielkie “CO TO JEST?!”. Po powrocie ze szkoły natychmiast siadam przed komputerem, patrzę na “radioarchiwum”, i włączam sobie “Bad Romance”, a potem inne piosenki Lady Gagi. Zaczynam dostrzegać jak wielką sławę zdobyła wokalistka, i dziwić się sobie, że poznałem ją dopiero teraz (trendy google pokazują, że szczyt popularności artystka osiągnęła w marcu 2010 roku).
Twórczość Gagi poznaję szczegółowo przez następne tygodnie. Podobają mi się wszystkie jej single, opatrzone często świetnymi teledyskami. W prawdziwy zachwyt wpadam jednak dopiero po obejrzeniu występu z wrześniowego Video Music Awards 2009.
Świetne czterominutowe show do piosenki Paparazzi, w którym nie brakuje krwi, śpiewu i tańca daje mi do zrozumienia, że nie mam do czynienia z byle jaką gwiazdeczką. Pęknięcie sztucznego serca Gagi jest jednym z ikonicznych momentów w historii VMA. Sądzę, że nie tylko mnie przekonało, że ta kobieta ma szansę stać się legendą.
Lady Gaga zakończyła galę z trzema statuetkami. Tyle samo otrzymała Beyonce, która według Kanyego Westa powinna wygrać jeszcze jedną kategorię, czemu raper dał wyraz przerywając przemówienie nagrodzonej Taylor Swift. Tak, to zdarzenie również miało miejsce tej nocy. Co więcej, być może w dużej części zaważyło na dalszej karierze Gagi, która planowała… wspólną trasę koncertową z Westem! Prawdopodobnie, wskutek oburzenia opinii publicznej postawą Kanyego, trasa została odwołana tydzień po rozpoczęciu sprzedaży biletów. Lady kontynuowała swoją podróż na szczyt, decydując się na solowy Tour, świetnie przyjęty przez publiczność i krytykę; raper zaś zrobił sobie przerwę, po której wrócił z wybitnym albumem “My Beautiful Dark Twisted Fantasy”.
Gala VMA 2009 miała być hołdem dla zmarłego przed niespełna trzema miesiącami Michaela Jacksona. Muzyka chyba nie lubi żałoby. W każdym razie ja już ją zakończyłem, rozpoczynając nowy, trwający długie lata rozdział mojej muzycznej podróży.
#dawidk01
#muzyka #ladygaga #oscary #pop #michaeljackson #gimbynieznajo #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #kanyewest
PS: Planowałem, że wrzucę całość razem, ale mogłem się nie wyrobić do Oscarów, bo jutro nie mam czasu, więc wrzucam póki co pierwszą część.