Halo
Czy jest na sali jakiś doktor Menele?
Wiedzieliście, że jak zamknie się 30 osób w jednym miejscu i karmi się ich tym samym żarciem + czekolada to ich bąki zaczynają cuchnieć identycznie obrzydliwie?
I że po kilku tygodniach zanika u niektórych coś takiego jak dobre zachowanie i spierdzenie się w kolejce po leki jest 'społecznie’ akceptowalne?
No to już wiecie, nie musicie dziękować.
Po operacji zatok mam trochę bardziej wyczulony węch niż inni. Jest to mój jednocześnie ulubiony jak i znienawidzony zmysł. Bo wyobraźcie sobie, że idziecie ulicą z grupką znajomych i tylko Wy jesteście w stanie rozpoznać z którego krańca kraju pochodzi kapusta użyta w bukiecie surówek w pobliskim kebsie #pdk ? A z drugiej strony pierwsi czujecie jak ktoś się spierdzi w towarzystwie. Więc na oddziale psychiatrycznym jest właśnie trochę przejebane. Bo gama zapachów tutaj jest dość wąska: szlugi, pierdy, siki i nieumyte piździsko kobiety z sali obok. I w sumie to jest jedna z tych rzeczy, która mnie tu najbardziej unieszczęśliwia. Wrócę do domu to wleje sobie do kominka zapachowego wszystkie olejki jakie mam i będę to wąchać do urzygania.
Wczorajsza noc kiepska. Tak jak mówiłam – nie ma to jak w swoim wyrku.
Dziecko z autyzmem dziś doprowadzało mnie do białej gorączki, jednak krótka rozmowa z psycholog nt agresji pomogła mi się nieco ogarnąć, z czego jestem bardzo dumna.
Dziś jest też po raz pierwszy od kiedy jestem pojawiła się terapeutka zajęciowa. Więc rano była gimnastyka, później wyjście do sklepu dla grzecznych i 'klejenie ludzików z kasztanów’ – dziś sklejałam kopertki na leki dla osób wychodzących na przepustkę.
W załączeniu zdjęcie dzisiejszego obiadu – dieta lekkostrawna czyli o jeden knedel z truskawkami mniej niż dieta ogólna.
Udanej nocy mi i Wam.
#psychonudles #psychiatryk #psychiatria i poniekąd #ciekawostki