Dasz Wiarę? Odc. 64, w którym…

Dasz Wiarę? Odc. 64, w którym bijemy się o teologiczne prawdy (i to nie tylko w przenośni).

Myśląc o kształtowaniu się doktryny chrześcijańskiej na soborach ekumenicznych, możemy mieć przed oczyma ważkie debaty prowadzone przez pobożnych mędrców. Zgromadzeni słuchają ich uczonych słów i po cichu modlą się o roztropność… No dobra, poniosło mnie. Mało kto myśli o soborach, zwłaszcza, że często nie wie, że miały one miejsce, a doktryna była przedmiotem ostrych sporów. Soborowa rzeczywistość potrafiła być daleka od wyżej opisanej. Głośniejsza, pełna oskarżeń o herezję, politycznych nacisków, wyzwisk i przemocy.

Abstrahując już od tego, na ile uprawnione były uchwały (przedmiot sporu wśród badaczy, wyznawców i fanów teorii spiskowych), to samo zjawisko jest trudne do zrozumienia dla współczesnych Europejczyków i Anglosasów. Zeświecczony mózg nie widzi przepaści między Maryją-Matką Bożą, a Maryją-Matką Chrystusa. Nawet, jak widzi, to nie jest to dlań powód do przemocy. “Każdy wierzy tak, jak uważa! Przecież chodzi o naśladowanie Jezusa, bycie dobrym, prawda?”. Zdaniem biskupów z Nicei sprawy mają się jednak inaczej:

Ktokolwiek chce być zbawiony, przede wszystkim potrzeba, aby wyznawał katolicką [powszechną] wiarę. Której jeśliby kto nie zachował całej i nienaruszonej, ten niewątpliwie zginie na wieki. […] Ta jest wiara katolicka [powszechna]*, której jeżeli kto wiernie i mocno nie wyznaje, zbawiony być nie może.

Większość religii w starożytności nie skupiała się na doktrynalnej czystości. Chrześcijaństwo przez długi czas także było pluralistyczne. Oczywiście, spierano się i dyskutowano, ale nie mordowano. Ewentualnych wyjaśnień procesu narzucania “ortodoksji” i eliminowania nonkonformistów jest wiele, ale nie o tym mamy mówić. W tym przydługim wstępie chodziło o zwrócenie uwagi, że chrześcijaństwo przełomu epok uzależniało zbawienie od doktrynalnej czystości. To poniekąd wyjaśnia, dlaczego w pewnym momencie użycie przymusu i przemocy stało się nie tylko dopuszczalne, ale nawet zalecane.

Heretycy zostaną przecież potępieni/zniszczeni. Bóg na sądzie powie “No… Symeonie, kochałeś mnie i byłeś wzorem cnót, ale niestety nieprawidłowo wierzyłeś w substancję Ducha Świętego więc spędzisz całą wieczność w piekle. Następny!”. Patrząc w ten sposób prześladowanie heretyka, czy nawet egzekucja herezjarchy, są dobre. Przymus i przemoc mogą doprowadzić do nawrócenia i ocalenia od niekończącej się męki w życiu wiecznym. OK, skoro już ustaliliśmy, że ci, co wierzą źle, skończą marnie, to wiemy, że warto wierzyć poprawnie. Powstaje jednak pytanie — kto lub co ma o tym decydować?

Ktoś powie: “Pismo Święte”. Problem w tym, że Pismo można bardzo różnie rozumieć. Papież? Tu z kolei problemem było to, że ówczesny świat chrześcijański miał inne zdanie. Biskup Rzymu, jako jeden z patriarchów, miał olbrzymi autorytet i był bezapelacyjnie najważniejszym biskupem Zachodniej części Imperium, ale… no właśnie, Zachodniej. Sercem Imperium, i areną teologicznych sporów, był tymczasem znacznie bardziej ludny, bogaty i mocniej schrystianizowany Wschód. Prawda jest taka, że nie istniał wówczas powszechnie uznany sposób rozstrzygania sporów.

W praktyce wyglądało to tak, że cesarze rzymscy widzieli tarcia między zwolennikami różnych opcji. Jako boży pomazańcy, troszczyli się o zbawienie poddanych (tak przynajmniej głosiła państwowa propaganda) i zwoływali zgromadzenia aby zakończyć kontrowersje. Miało to także praktyczny wymiar — różne partie były szczególnie popularne w różnych prowincjach. Pozwolenie na rozłam było więc potencjalnym zagrożeniem dla jedności politycznej. Różniące się grupy, egzystujące obok siebie, były zaś zagrożeniem dla stabilności. Sobór, bo tak nazwano owo zgromadzenie, wcale nie oznaczał końca problemów.

Nie istniały jasne reguły co do, tego kto może wziąć udział. Nie istniały także zasady co do tego, od jakiej liczby zgromadzonych orzeczenia soboru były wiążące. Nie wiadomo było także, kto ma ostatnie słowo, gdyby nie udało się osiągnąć konsensusu. Nie było też powszechnie przyjętego kryterium porozumienia. Zwykła większość? Kwalifikowana? Miażdżąca? A czemu nie 100%? Ponadto — sobór był często ratyfikowany przez cesarza, co dawało różnym partiom kolejną okazję do gry wpływów (zwłaszcza, że cesarze nie istnieli w próżni, a ich środowisko było często podzielone i umoczone w te spory).

Drzewiej, w historii pisanej przez Kościoły, nie było mowy o żadnym “ustalaniu ortodoksji”. Sobór, kierowany przez wolę bożą, zaledwie ją formalizował. Ortodoksja została dana raz na zawsze Apostołom przez Chrystusa, a oni przekazali ją (w niezmienionej formie) biskupim następcom. Sobór tylko potwierdzał prawdy i przestrzegł przed heretykami. Spojrzenie świeckich historyków jest jednak nieco inne — powszechnie przyjmuje się, że wiele ze ścierających się poglądów było równie/podobne stare i powszechne. Spór był zatem autentyczny, a ortodoksja bywała wypracowywana w myśl “co zostanie uchwalone i się przyjmie to będzie”.

Poza wyżej opisanymi czynnikami atmosferę podkręcały też fakt, że chrześcijańskie od niedawna imperium nie wiedziało, gdzie wyznaczyć granicę z instytucjonalnym Kościołem. Niektórzy uważali, że oto nadchodzi nowa era w której Bóg dokona radykalnej transformacji społeczeństwa. Wyrażało się to na przykład w ruchu monastycznym, który głosił, że chrześcijaństwo zasadza się na odrzuceniu “świata” i ascetyzmie. Mnisi szybko stali się bohaterami zbiorowej wyobraźni i lokalnymi autorytetami. Ludzie potrafili bardziej liczyć się ze zdaniem swoich “świętych mężów” czy biskupów niż administracji. Niektórzy liderzy religijni byli w zasadzie władcami.

Ówczesnych aleksandryjskich papieży określa się mianem “faraonów”, bo w praktyce to oni rządzili rzymskim Egiptem, ustawiając gubernatorów do kąta. Siła biskupów nie zasadzała się tylko na duchowym autorytecie czy działalności charytatywnej. Kościół potrafił mieć swoje “ramię zbrojne” w postaci mnichów. Duża liczba fanatycznie wierzących mężczyzn w sile wieku brzmi jak przepis na problemy. Monastycy czasem nie różnili się za wiele od gangów. Biskupi wykorzystywali to, posyłając mnisze bandy na np. krytykującego go radnego czy skąpego, bogatego kupca. Skąd brała się jednak ta skłonność do przemocy?

Często mówi się, że religie budują społeczeństwa, ale to działa też w drugą stronę (kto wie czy nie bardziej). Społeczeństwa bliskowschodnie były (niektóre nadal są) zafiksowane na specyficznie rozumianym honorze. Powinnością szanującego się członka rodu jest krwawe mszczenie się na sąsiadach za historyczne krzywdy oraz obrona personalnego honoru. Ktoś obciął Cię z góry na dół i pogardliwie się uśmiechnął? Przecież on jest z klanu Symeonitów, z sąsiedniej wioski! Jego kuzynka jest żoną Jakuba z rodu Jakubów a dziadek wujka Jakuba, Efrem, wyłupił kiedyś oko bratankowi kuzynki babci za przyglądanie się córkom na targu!!! ZABIJ!

Oczywiście, ludzie Kościoła mieli odrzucać świeckie sprawy. Nawet gdy udawało im się to zrobić, to swoją lojalność i przynależność często przenosili na religię. Na marginesie — taki na przykład Jenkins uważa, że to mogło być źródłem interpretacji krzyżowej śmierci Chrystusa jako przebłagalnej ofiary. Współczesnym może być ciężko zrozumieć, czemu zadośćuczynieniem za czyny (grzechy ludzi) jest śmierć niewinnego Chrystusa. Tymczasem w społeczeństwie, w którym zamordowanie/ciężkie pobicie nastolatka za występek dokonany przez jakiegoś kuzyna brata prababci wujka “aby sprawiedliwości stało się zadość”, było to jak najbardziej sensowne.

Jeśli wyznawcy uważają przemoc za normalną rzecz, to fakt, że używają jej także w konfliktach religijnych, przestaje dziwić. Ponadto, ludzie bijący za wierzenia niekoniecznie byli teologami. Teologia często była sztandarem, jeszcze jednym powodem żeby nie lubić “onych”. Kibice Celticu nie zaczytują się w dziełach Akwinaty, ale odwołują się do katolicyzmu, podobnie jak Rangersi do protestantyzmu. Ciekawostka —w Konstantynopolu konflikt chrystologiczny też miał kibicowski smaczek. Widzowie wyścigów na hipodromie dzielili się na frakcje Zielonych i Niebieskich, które ścierały się ze sobą. W swoim czasie Zieloni opowiedzieli się za monofizytyzmem a Niebiescy za diofizytyzmem.

Jakie dokładniej były kontrowersje i ich przebieg? O tym opowiemy sobie w kolejnych odcinkach.

#daszwiare #chrzescijanstwo #religia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #zainteresowania #ciekawostkihistoryczne

Nie wiem dokładnie co chciał…

Nie wiem dokładnie co chciał wyrazic przez tą instalację artysta Daniel Popper, ale ja widzę las deszczowy Amazonii, choć instalacja znajduje się w Tulum, w Meksyku.

#podroze #podrozujzwykopem #ciekawostki #meksyk

Pięknie YouTube Vanced…

Pięknie YouTube Vanced rozjebał system. Wypuścił dziś aplikację omijającą konto premium na Y2B Music XD
#android #youtube #aplikacje #muzyka #ciekawostki

Czy śmiech to…

Czy śmiech to zdrowie?
Wczoraj był Światowy Dzień Śmiechu, którego pomysłodawcą był Harvey Ball, autor żółtej uśmiechniętej buzi. tzw. „smiley face” stworzonej w 1963 roku.

Symbol ten ma reprezentować dokładnie to, co najczęściej chcemy widzieć u innych – bezinteresowny uśmiech i radość życia.

Jak się okazuje znane od wieków powiedzenie „śmiech to zdrowie” to nie tylko metafora.

Śmiech i uśmiech, podobnie jak słuchanie muzyki, wiąże się z wydzielaniem endorfiny, która zmniejsza ból fizyczny i cierpienie psychiczne oraz zwiększa poczucie zadowolenia.

Wydzielanie endorfin może być reakcja obronną w sytuacji, gdy odbierze on bodziec, który zinterpretuje jako zagrożenie.

#usmiech #ciekawostki #liganauki #psychologia #gruparatowaniapoziomu #zdrowie #medycyna

Irlandzki nierdzewny…

Irlandzki nierdzewny polognese sportowy

czyli

Delorean DMC-12

Nieraz wspominałem, że istnieje lub istniało wiele samochodów, które miały być przełomem albo zwyczajnie dobrze zaprojektowanym i solidnym produktem – z różnych powodów efekt końcowy był co najwyżej średni. Przyczyn porażki może być wiele, począwszy od ustroju czy sytuacji politycznej kraju w którym był robiony, przez cięcia budżetowe w projekcie po byle jakie wykonanie końcowe. Kilkukrotnie wspominałem o rodzimych i zagranicznych samochodach pokroju średniego Rovera SD1 i Poloneza, tragicznego Oltcita czy pożal się Borze Tucholski pudrowanego trupa dla wojska, które miały być takimi autami – a wychodziło jak wychodziło. Swoistym królem niespełnionych nadziei – bo tak go można nazwać – jest z pewnością DeLorean, samochód i koszmar swojego twórcy…

Historia DeLoreana zaczyna się w latach 70., a dokładniej w 1974 roku – wówczas ówczesny inżynier Chevroleta, John DeLorean postanawia odejść z General Motors i zając się swoim wymarzonym samochodem. Dość szybko, bo rok później DeLorean powołuje markę DeLorean Motor Company (DMC) – tak, to ten przypadek kiedy nazwa pochodzi od nazwiska. DeLorean (twórca, nie auto), zwraca się do Giorgetto Giugiaro, stylisty VW Golfa i rodzimego Poloneza

pokaż spoiler którego prawdopodobnie zaprojektował podczas swojej pracy we włoskim ItalDesign

o narysowanie auta sportowego z podnoszonymi drzwiami – DeLorean był fanem Mercedesa 300SL z charakterystycznymi skrzydłami mewy – Giugiaro dosyć szybko się uwinął ze zleceniem, w ramach którego narysował także czterodrzwiowego sedana o oznaczeniu DMC-24, nie wprowadzonego do produkcji. Niedługo potem, bo w 1976 roku, zostaje zmontowany pierwszy egzemplarz z karoserią autorstwa Giugiaro. Model produkcyjny ochrzczono DMC-12, gdzie 12 oznaczała domyślną cenę samochodu, to jest 12 tysięcy dolarów. Fabrykę samochodów wybudowano w irlandzkim Dunmurry niedaleko Belfastu, korzystając z pożyczki udzielonej przez rząd brytyjski. Lokalizacja fabryki na Starym Kontynencie była korzystna z logistycznego punktu widzenia – większość podzespołów była produkowana u europejskich poddostawców.

DeLorean DMC-12 wyróżniał się charakterystyczną, klinowatą sylwetką dwudrzwiowego coupe, w którym najbardziej znanym elementem były wspomniane drzwi skrzydła mewy , małe okienka w drzwiach oraz karoseria ze stali nierdzewnej, która nie była poddawana lakierowaniu; design auta, podobnie jak Rovera SD1, czy Dome Zero, był kwintesencją przełomu lat 70. i 80. XX wieku. Nadwozie DMC-12 osadzono na podwoziu z centralną ramą, będącą projektem Lotusa, podobnym do tego jaki zastosowano w modelu Esprit. Silnik – planowo silnik Wankla, później „zwykła jednostka” umieszczona centralnie, zamontowano w drugim prototypie tuż nad tylną osią – przesunięcie jednostki było argumentowane utworzeniem półki na kije golfowe za przednimi siedzeniami. Wspomnianą jednostką został silnik V6 z rodziny silników Peugeot-Renault-Volvo o pojemności 2.9 litra i mocy 130 KM – wersja PRV wywodziła się z tej samej rodziny co PRV stosowane w późniejszych Alpine A310; w przeciwieństwie do francuskiego samochodu, w DMC-12 jednostka była zasilana wtryskiem z rodziny K-Jetronic od Bosha.

pokaż spoiler tak, tym słynnym awaryjnym wtryskiem będącym nieraz przekleństwem właścicieli aut z K-Jetronikiem, zwłaszcza z instalacją gazową

Silnik spięto z manualna pięciobiegową skrzynią biegów; w opcji była możliwość zamówienia trzybiegowej skrzyni automatycznej, będąc jedynym dodatkiem w samochodzie. DMC-12 w standardzie oferował między innymi skórzaną tapicerkę siedzeń, elektrycznie sterowane szybki i lusterka czy klimatyzację.

Produkcja DeLoreana ruszyła w 1981 roku. Samochód pomimo pokładanych w nim nadziei nie przyjął się na rynku, przez co jego produkcja zakończyła się w 1983; samo DMC ogłosiło upadłość rok wcześniej. Co spowodowało taki obrót spraw?
Cóż, DeLorean nie był udanym samochodem. DMC-12 miał kiepskie właściwości jezdne , fatalny rozkład mas (35% przód i 65% tył) orz fatalną nadsterowność, której nie rekompensowały większe tylne opony (235 R 15) względem przednich 195 R 14. Sytuacji nie poprawiał też silnik, którego 130 KM mocy dosyć średnio rozpędzało auto (10.9 sekund do setki) ważące prawie 1300 kilogramów; tenże silnik był na rynku amerykańskim osłabiany do 110 KM, ze względu na ówczesne przepisy. DeLorean był także trapiony przez wiele usterek, sprawiając wrażenie samochodu gorszego jakościowo od SD1 i aut zza Żelaznej Kurtyny. Wisienką na torcie była cena – zamiast deklarowanych 12 tysięcy dolarów, samochód kosztował 25 tysięcy USD (plus 650 dolarów za automat), ze względu na niekorzystny kurs funta względem dolara; DeLorean poza kosmicznym wyglądem nie oferował nic ponadto; bardziej przyziemna Testarossa oferowała większy komfort, wrażenia z jazdy, no i mniej się psuła.

DeLorean DMC-12 był produkowany przez niecałe dwa lata; przez ten okres wytworzono nieco ponad 8,900 egzemplarzy. Ewentualnemu sukcesowi rynkowemu nie pomogły na pewne słaby silnik i wykonanie auta, a także kłopoty z prawem założyciela marki. Wóz doczekał się wersji z kierownicą po prawej stronie, prototypowej odmiany z turbodoładowanym silnikiem, a także limitowanej edycji pomalowanej na złoty kolor, której egzemplarze były dodawane do Złotych Kart z American Express. Kilka lat temu były plany wznowienia produkcji, jednak ostatecznie skończyło się na odrestaurowywaniu wyprodukowanych aut.

Pomimo całej sympatii jaką odczuwam do tego wozu to muszę jednak obiektywnie przyznać, że tym, co uratowało sportowego bolognesa od zapomnienia, była trylogia filmów Powrót do przyszłości , gdzie zmodyfikowany wizualnie DeLorean służył głównym bohaterom jako wehikuł czasu. Pośmiertny triumf DeLoreana w serii sprawił, że do dzisiaj samochód ma wiele fanów, którzy – zależnie od swojej woli – utrzymują go w oryginalnym stanie lub przerabiają na filmowy pojazd. Sam DeLorean jest dowodem na to, że kiepskie auta nie są domeną wyłącznie tego czy tamtego ustroju – na przysłowiowym Zachodzie też produkowano paździerze.

#autakrokieta #delorean #samochody #motoryzacja #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #80s no i w sumie #backtothefuture

pokaż spoiler Źródła: „DeLorean DMC” autorstwa C. Cheethama, z książki „Samochody sportowe – wyczynowe maszyny”, „Wybudzenie z zimowego snu” autorstwa J. Barańskiego, z czasopisma „Automobilista”, nr 7-8/2020 (242) Wokół motoryzacji – https://wokolmotoryzacji.pl/delorean-dmc-12-najpiekniejsza-finansowa-katastrofa/ oraz EN Wikipedia https://en.wikipedia.org/wiki/DMC_DeLorean

Ziemia Rzymu. Korona z Traw…

Ziemia Rzymu. Korona z Traw || Rozdział II

Pojawił się drug rozdział nowego cyklu „Korona z traw”, autorstwa Pani Joanny Morgan.

„Przebywający na wschodzie Gajusz Mariusz spotyka bardzo tajemniczą postać, która odegra ogromną rolę w historii Republiki…”

Zachęcam do przeczytania!

https://www.imperiumromanum.edu.pl/artykul/ziemia-rzymu-korona-z-traw/

#rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #listaimperiumromanum #ciekawostkihistoryczne #ancientrome #rzym #ciekawostki #wojsko #europa #swiat #militaria #venividivici

Dzisiaj opowiem wam Billym…

Dzisiaj opowiem wam Billym Milliganie, który był lesbijką, ośmiolatkiem, bandytą, malarzem i wszystkim innym, ale nie sobą.

8 października 1977 roku kampusem Uniwersytetu Stanowego w Ohio wstrząsnęły gwałty. Szybko ustalono potencjalnego sprawcę – był nim Billy Milligan, którego kartoteka znajdowała się aż w 6 przestępczych archiwach. Mężczyzna został zatrzymany we własnym mieszkaniu, na pytania odpowiadał nielogiczne, był zmartwiony, że mógł kogoś skrzywdzić.

Obrońcami Milligana zostali Gary Schweickart i Judy Stevenson. Ich klient w grudniu 1977 roku próbował popełnić samobójstwo, więc zaczęli podejrzewać, że sprawa może nie być tak prosta jak wszystkim się zdawało. Pierwsze przeprowadzone badania i testy psychologiczne wykazały, że chłopak ma depresję i ostrą schizofrenię. Na czas oczekiwania na proces zarządzono przeniesienie oskarżonego do części przeznaczonej dla chorych.

W styczniu 1978 roku Billy spotkał się z psycholog, Dorothy Turner. To ona jako pierwsza w odpowiedzi na pytanie: „To kim pan jest”, usłyszała: „Ja jestem David. Billy śpi”. Gdy dopytała, gdzie śpi, ten wskazał na własną pierś. David miał 8 lat i był „strażnikiem bólu”. To on zdradził wielką tajemnicę i wspomniał o istnieniu Athura, który zarządza „wszystkimi”.

Psycholog szybko jednak dostrzegła, że nawet jeżeli Billy udaje, to musi być wybornym aktorem. Zmieniał nie tylko głos, ale akcenty, postawę, rozglądał się na różne strony, nieraz jej nie poznawał, raz był arogancki i wulgarny, innym razem dziecinnie rozczulający.

W trakcie rozmów, psycholog poznawała kolejne osobowości, które określono mianem osobowości pożądanych:

1) Arthura – eksperta w dziedzinie nauki i medycyny, ze szczególnym naciskiem na hematologię. To on wyjaśnił, że nie jest sam w ciele Milligana i przedstawił inne osobowości. Nosił okulary.

2) Ragena Vadascovinicha, jugosławiańskiego „strażnika nienawiści”, niezwykle silnego obrońcę reszty. Podczas pobytu Billy’ego w więzieniu, Ragen stał się dominującą osobowością.

3) Davida, ośmiolatka, ,,strażnika bólu” wyrażającego ból wszystkich innych osobowości. Bardzo wrażliwy i spostrzegawczy, ale niepewny siebie.

4) Allena, manipulatora, najbardziej otwartego ze wszystkich osobowości, który palił papierosy i pisał prawą ręką, malował portrety.

5) Tommy’ego, malarza krajobrazów. Grał na saksofonie i był ekspertem z zakresu elektroniki.

6) Danny’ego, który bał się mężczyzn, ponieważ został zmuszony do wykopania własnego grobu. Malował tylko martwą naturę.

7) 3-letnią Christiene, cierpliwą i łagodną, zwaną ,,dzieckiem do kąta”, ponieważ w szkole i w domu dostawała najczęściej tę karę.

8) Jej brata Christophera, który grał na harmonijce. Mówił z wyraźnym brytyjskim akcentem. Posłuszne, ale niespokojne dziecko.

9) Adalanę, 19-letnia lesbijkę, kucharkę, która uwielbiała poezję. W trakcie procesu Milligana jego adwokat udowadniał, że to właśnie Adalana dopuszczała się gwałtów, wykorzystując do tego ciała innych, męskich członków ,,rodziny”.

Wszystkie postacie reagowały na imię „Billy” i dopiero z czasem okazało się, że William Stanley Milligan (10), osobowość podstawowa, był uśpiony od siedmiu lat. Ich główny strażnik, Arthur, wydał takie postanowienie, po tym jak nastoletni wówczas Billy próbował się zabić.

13 kolejnych osobowości tkwiących w Billym Milliganie określano mianem niepożądanych. Były to postaci, które nie przestrzegały zasad ustanowionych przez Ragena i Artura (dominujące w psychice chorego), dlatego były tłumione, a ich obecność wyszła na jaw dopiero w trakcie pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Byli to:

11. Phil – 20 lat, bandyta, brał udział w kilku drobnych przestępstwach, mówił z brooklińskim akcentem i posługiwał się tamtejszym żargonem.
12. Kevin – również 20-latek, strateg i planista, przy czym planował głównie kolejne przestępstwa.
13. Walter – 22-letni Australijczyk, doskonały myśliwy, przez co wykorzystywany był do przestępstw z użyciem broni. Tłumił w sobie emocje, kiedyś postrzelił kruka.
14. April- 19 lat, prostytutka z bostońskim akcentem. Knuła plan zabójstwa ojczyma, który znęcał się nad Billym. Przez pozostałych członków ,,rodziny” uważana za szaloną.

15. Samuel – ortodoksyjny Żyd, jako jedyny z wszystkich osobowości wierzył w Boga.
16. Mark – Potrafił wpaść w stan stagnacji i godzinami wpatrywać się w ściany, przez co czasem nazywano go „zombie”. Nie robił ic, dopóki ktoś mu nie kazał.
17. Steve – 21-letni oszust, żartowniś i świetny parodysta. Narcystyczny egocentryk, jako jedyny nie uznawał faktu istnienia poza sobą innych osobowości.
18. Lee – podobnie jak Steve lubił sobie żartować i nabijać się z innych, ale jego żarty były często irytujące i pakowały całą „rodzinę” w kłopoty.
19. Jason – 13 lat, potrafił rozładować napięcie u pozostałych osobowości, a także ,,blokować” ich traumatyczne wspomnienia. Jednak i on swoim zachowaniem wywoływał problemy, w związku z czym został uznany za osobowość niepożądaną.

20. Bobby – 17 latek, ciągle marzył o podróżach, przygodach i o lepszym świecie, ale nie miał żadnych ambicji ani żadnych zainteresowań intelektualnych.
21. Shawn – głuchy 4-latek, jedna z pierwszych osobowości Billy’ego. Wydawał z siebie tylko charakterystyczne buczenie. Uważany za niezrównoważonego psychicznie. Ostatecznie został oznaczony jako osobowość niepożądana, gdyż jego głuchota nie miała żadnego zastosowania w życiu, nie była przydatna.
22. Martin – 19-letni nowojorski snob, uwielbiał się popisywać. Łasy na pieniądze, ale leniwy.
23. Timothy (Timmy) – lat 15, pracował w kwiaciarni, gdzie był podrywany przez homoseksualistę. To zdarzenie przestraszyło go do tego stopnia, że całkowicie zamknął się w sobie.

Suma wszystkich dwudziestu trzech alter ego nazywała siebie Nauczycielem (24)- „Billym w jednym kawałku”, a inne osobowości określał jako „androidy”. Nauczyciel pamiętał wszystko i to dzięki niemu możliwe było odkrycie przeszłości mężczyzny.

Lekarze zdołali ustalić, że problemy Billy’ego mają ścisły związek z jego dzieciństwem i osobą Chalmera Milligana, ojczyma, który nie tylko bił czy zakopywał chłopca pod ziemią, ale także go gwałcił. To wtedy pojawiła się np: osobowość Davida, który pomagał dziecku uporać się z lękiem i bólem. Z czasem zaczęły pojawiać się kolejne.

Sędziowie orzekli, że z powodu choroby mężczyzna nie mógł zrozumieć siebie, a zatem nie ponosi odpowiedzialności za swoje czyny. Został uniewinniony i skierowany na leczenie do szpitala psychiatrycznego. W 1988 wyszedł, a o jego dalszym życiu wiadomo niewiele. Zmarł w 2014 roku.

#ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #chorobypsychiczne #schizofrenia
Grupa ciekawostkawka Facebook

W nocy z 2 na 3 października…

W nocy z 2 na 3 października 1944 roku podpisano akt kapitulacji powstania warszawskiego.
Z tej okazji przypominamy galerię zdjęć z powstania:

Powstanie Warszawskie w 81 fotografiach

Na zdjęciu: Stare Miasto po Powstaniu Warszawskim. Widok na Kanonię i Rynek. Marzec 1945.
Źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna.

Chcesz być wołany/wołana? Zaplusuj ten wpis: https://www.wykop.pl/wpis/49848163/σ-ʖσ-taktyczny-wpis-do-wolania-zainteresowanych/

#historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #zainteresowania #iiwojnaswiatowa #fotografia #fotohistoria #mlitaria #warszawa #powstaniewarszawskie
____________________________________________________
Wesprzyj wiekdwudziesty.pl – dołącz do nas w social media:
FB: https://www.facebook.com/wiekdwudziestypl/
Tag do obserwowania: #wiekdwudziesty

Był wpis w gorących, a teraz…

Był wpis w gorących, a teraz go nie ma. Chyba jakiś moderator usunął za przekleństwa

Ale spokojnie, wrzucam ocenzurowaną wersję bo zapisałem (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

@Andy_Rosenbaum @DumnaAniemia @Czarny-rycerz_40k #bekazlewactwa #afera #prawakijestrobota #ciekawostki #rasizm #humorobrazkowy #pdk #cotusieodpierdala #bekazrozowychpaskow #4konserwy #neuropa