Stacja benzynowa na…

Stacja benzynowa na Wrocławskim Rynku. To były czasy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Historia stacji w linku: http://miejscawewroclawiu.pl/historia-stacji-benzynowej-w-rynku-miejscawewroclawiu-pl/?fbclid=IwAR2Cw4RIVaV32Z2HVUs25XCn9Q-iEmeKigoQZRUm4iidDHKgxG0SMys6pGY

#miejscawewroclawiu #wroclaw #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

Michael Jackson na imprezie u…

Michael Jackson na imprezie u Leonarda Cohena zapytał czyj to głos w tej piosence bo bardzo mu się podoba. Był to głos Kanyego który stał obok( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak po latach wspomina to dało mu kopa żeby zrobić płytę 808s and heartbreak która po dekadzie czasu okazała się jedną z najbardziej wpływowych płyt obecnego stulecia na rozwój muzyki
#rap #muzyka #ciekawostki

Tillie Klimek. Czarna wdowa…

Tillie Klimek. Czarna wdowa amerykańskiej Polonii

Tillie Klimek lubiła karmić ludzi. „Następnym, dla którego chcę ugotować obiad, jesteś Ty”, mówiła do aresztującego ją oficera chicagowskiej policji. Szczęśliwie dla funkcjonariusza, Tillie nie zdążyła spełnić swojego życzenia, chociaż do końca procesu wierzyła, że zostanie uniewinniona. Dlatego tak zdziwił ją wyrok, którego nigdy wcześniej nie usłyszała żadna kobieta w hrabstwie Cook County.

Polska seryjna trucicielka, czarna wdowa, mistrzyni dań ze szczyptą arszeniku. Tillie Klimek była postrachem Polaków w Chicago. Przez lata ukrywała swoje zbrodnie, rodacy naiwnie wierzyli jej, że potrafi przewidywać śmierć bliskich. W istocie z ogromną precyzją planowała każde morderstwo. Zawsze wybierała polskich mężczyzn, nie oszczędzając przy okazji ich krewnych, własnej rodziny i sąsiedztwa. Wraz ze swoją wspólniczką otruła 20 osób, przynajmniej tyle ofiar udało się z nią powiązać. Ostatecznie została skazana tylko za jedno morderstwo. Dlaczego zabijała?

Medium w Polish Downtown

Tillie urodziła się w Polsce jako Otylia Gburek. Do Stanów wyemigrowała ze swoimi rodzicami, kiedy miała zaledwie rok. Podobnie jak większość polskiej populacji na początku XX wieku, rodzina Gburków osiedliła się w okolicy Near Northwest Side, w historycznej już dzielnicy Chicago zwanej Polish Downtown, będącej najstarszym politycznym i kulturalnym centrum życia amerykańskiej Polonii. To tam dorosła Tillie zmieniała miejsca zamieszkania wraz z kolejnymi prostodusznymi małżonkami i konkubentami. Tam też rozpoczęła przestępczą karierę od zbudowania swojej ezoterycznej legendy i zakończyła ją w atmosferze społecznej paniki, która ogarnęła całe środowisko polonijne.

Tillie swojego pierwszego męża poślubiła około 1890 roku. Przeżyli razem blisko ćwierć wieku. Józef Mitkiewicz zmarł wskutek problemów z sercem. Jego śmierć nie była całkowicie niespodziewania, choć okoliczności tego zdarzenia wprawiły najbliższe otoczenie Tillie w niemałe zdziwienie. Kilka tygodni wcześniej kobieta opowiadała znajomym z sąsiedztwa o swoim śnie, w którym widziała martwe ciało męża w konkretnym dniu w przyszłości. Dzień ten był dniem, w którym zmarł Mitkiewicz.

Parapsychologiczne zdolności wdowy były doprawdy uderzające, podobnie jak towarzyszący im pech. Po dwóch miesiącach od śmierci pierwszego męża Tillie poślubiła kolejnego mieszkającego w okolicy Polaka, Jana Ruskowskiego. Drugi mąż szybko padł ofiarą proroczych snów Tillie, jego śmierć nadeszła precyzyjnie w wyznaczonym przez Gburek terminie. Podobny los spotkał również konkubenta Tillie, Józefa Guszkowskiego. Obaj mężczyźni zmarli jeszcze w 1914 roku.

Trumna z przeceny i zdrowy mężczyzna

Kolejnym mężem Tillie został Franciszek Kupczyk. Małżonkowie zamieszkali w mieszkaniu przy 924 N. Winchester, w którym wcześniej Tillie mieszkała ze swoim (drugim już) konkubentem pod nazwiskiem „Meyers”. O tym ostatnim wiadomo niewiele, zniknął w nieznanych okolicznościach i w 1923 roku został uznany za osobę zaginioną. Co przewidywalne, w niedługim czasie po ślubie z Kupczykiem Tillie zaczęła opowiadać sąsiadom o snach, które znowu ją prześladują. Z zeznań świadków w czasie późniejszego śledztwa wiemy, że Tillie dosyć otwarcie rozmawiała z Franciszkiem o jego przyszłości. „To nie potrwa już długo” lub „wkrótce umrzesz” były kwestiami często wypowiadanymi przez panią domu.

Tillie, doświadczona wcześniejszymi wydarzeniami, postanowiła nabyć trumnę w okazyjnej cenie (30$) oraz – siedząc przy łożu śmierci Franciszka – wykonać kapelusz żałobny, który był jej znakiem rozpoznawczym w czasie procesu. Absurd całej sytuacji dodatkowo podkreślił fakt, iż Tillie zakupioną trumnę trzymała w piwnicy za zgodą właścicielki domu. Franciszek zmarł w 1921 roku. Jak zeznali świadkowie, tuż po śmierci męża Tillie włączyła gramofon z muzyką taneczną w pokoju, w którym leżało ciało zmarłego męża.

Po śmierci Kupczyka Tillie nie zwlekała długo z kolejnym zamążpójściem. Nowym wybrańcem miał zostać Józef Klimek. W owym czasie reputacja Tillie nie była już najlepsza. Jako wielokrotna wdowa, przewidująca śmierć każdemu ze swoich mężczyzn, stanowiła zagrożenie dla całych rodzin, z którymi decydowała się wiązać. Dlatego bliscy Józefa Klimka wpadli w przerażenie, kiedy ten postanowił wbrew ich sugestiom poślubić Tillie. „Ona jest dobrą kobietą, a ja jestem zdrowym mężczyzną i zamierzam zachować zdrowie na długie lata”, wykrzykiwał Józef łamaną angielszczyzną, próbując przekonać swoją racjonalną rodzinę.

Świeżo poślubieni (1921) małżonkowie zamieszkali w mieszkaniu przy 1453 Tell Place (obecnie 1453 Thomas Street). Państwo Klimek zadecydowali o wspólnocie majątkowej, w przypadku śmierci pozostawiając sobie nawzajem wszelkie dobra. Niedługo po tym Józef zachorował. Dzięki interwencji swojej czujnej rodziny trafił do szpitala, gdzie udało się go uratować. Badania wykazały, że został otruty dużą ilością arszeniku. Jak zeznawał poszkodowany: „Kazała mi się ubezpieczyć na większą kwotę. Niczego nie podejrzewałem, pomimo tego, że zupa i inne posiłki smakowały dziwne. Potem zachorowałem”.

Wysoka kapłanka kliki Sinobrodego

Kiedy plan uśmiercenia Klimka legł w gruzach, Tillie wiedziała, że nie ma innego wyboru jak przyznać się do otrucia Józefa. Tym samym miała nadzieję, że wcześniejsze morderstwa nie zostaną wykryte. Sprawa jednak nieoczekiwanie się skomplikowała, kiedy chicagowska policja zaczęła wnikliwiej analizować ostatnie 10 lat życia Klimek: zwłaszcza jej proroctwa i spore zyski finansowe, które czerpała ze śmierci każdego z małżonków. „Czarna wdowa” szybko została aresztowana, a ciała jej zmarłych partnerów zostały poddane ekshumacji. Jak się okazało, w każdym z nich znaleziono ilość arszeniku, która mogłaby zabić nie jednego, lecz tuzin mężczyzn.

Jednym z głównych motywów, który popychał Tillie do morderstw była chęć wzbogacenia się. Schemat zabójstwa każdego z małżonków zakładał podwyższenie kwoty ubezpieczenia i przepisanie Tillie całego majątku ofiary. Nie jest jednak tajemnicą, że Klimek posiadała także ciekawą zdolność przepowiadania śmierci tym, z którymi była w jakiś sposób skonfliktowana. W tej grupie znaleźli się przede wszystkim sąsiedzi, okoliczne zwierzęta, kobiety, o które była zazdrosna oraz konkubenci, którzy ośmielili się ją porzucić. Wszyscy ginęli w ten sam sposób: chorowali po zjedzeniu czegoś, co podała im Klimek.

Sprawa Tillie zaczęła zataczać coraz szersze kręgi, wraz ze wzrostem domniemanych ofiar trucicielki oraz… zwiększeniem grupy kobiet podejrzanych o morderstwa swoich mężów. Badając wieloletnie otoczenie Klimek, policja odkryła wiele niewyjaśnionych zgonów żonatych mężczyzn w Polish Downtown. Dowody w sprawie zaczęły świadczyć o tym, że Tillie Klimek nie była samotną trucicielką. Coraz więcej kobiet było zatrzymywanych za zabójstwa swoich mężów, a o Klimek zaczęto mówić w środowisku chicagowskiej Polonii jako o „wysokiej kapłance kliki Sinobrodego”.

Po wielu aresztowaniach i niemal tak samo licznych zwolnieniach kobiet polskiego pochodzenia, śledztwo wykazało, że Tillie miała jedną „pewną” wspólniczkę, swoją kuzynkę: Nellie Kulik.

Tillie, Nellie i „trutka na szczury”

Dwukrotnie zamężna Nellie Kulik była matką 13 dzieci. Tillie twierdziła, że kiedy miała już dosyć swojego trzeciego męża, Franciszka, to Nellie dała jej „trutkę na szczury” – arszenik. Tym samym zasugerowała, że cała trucicielska inicjatywa wyszła ze strony Kulik. Większość ofiar, które zostały otrute, należała do rodziny lub sąsiedztwa Nellie i Tillie. W 1923 roku w czasie procesu kobiety zostały oskarżone o otrucie 20 osób, z czego 13 ofiar było śmiertelnych, 7 osób przeżyło. Nie wszystkie otrucia zostały kobietom udowodnione. Głównym świadkiem w procesie był Józef Klimek, ostatni mąż i ofiara Tillie. Jego historia pozwoliła odtworzyć główny schemat działania Tillie. Klimek był stopniowo, przez długi okres czasu, podtruwany arszenikiem, który żona dodawała mu do posiłków.

Wszystkie ofiary zmarły lub zachorowały wskutek spożycia zatrutego pokarmu. Wśród nich znaleźli się m. in: mąż Nellie Kulik – Jan Sztrymer, jej córka Zofia, syn Benjamin i wnuczka Dorota. Inny syn Kulik, Jan, przeżył i zeznawał w procesie przeciwko matce.

Pokrewieństwo i relacje łączące obie kobiety ze wszystkimi ofiarami nie ułatwia zrozumienia motywów ich postępowania. Co więcej, przed ogłoszeniem wyroku kobiety były przekonane, że zostaną uniewinnione. Do końca procesu trucicielki odpierały stawiane im zarzuty. Jak pisał dziennik „Joplin News Herald” 26 lutego 1923 roku, relacjonując przebieg procesu: „W natłoku gwałtownie wypowiadanych sylab, raz po polsku, raz po angielsku, na przemian błagalnie lub bluźnierczo i mściwie, obie kobiety nie przyznawały się do winy”.

Oskarżyciel widział je ze stryczkiem na szyi. Morderczynie nie zostały jednak powieszone, lecz otrzymały karę dożywocia, która nigdy wcześniej nie została wymierzona żadnej kobiecie w hrabstwie Cook County. W czasie wspólnego pobytu w więzieniu ulubionym zajęciem Tillie – znanej z chorego poczucia humoru – było prześladowanie Nellie i wmawianie jej, że zostanie zabrana z celi i powieszona. Role jednak się odwróciły. Pomimo tego, że własne dzieci zeznawały przeciwko Nellie, po roku wyszła ona na wolność. Tillie zmarła w więzieniu 20 listopada 1936 roku.

https://wiadomosci.onet.pl/na-tropie/czarna-wdowa-amerykanskiej-polonii/b054m

#seryjnimordercy
#ciekawostki
#usa

O przetrwaniu w ekstremalnych…

O przetrwaniu w ekstremalnych warunkach, czyli historia twórcy komory dekompresyjnej

Znaczną część wiedzy, jaką obecnie dysponujemy na temat funkcjonowania w warunkach zmiennego ciśnienia, zawdzięczamy niezwykłemu teamowi badaczy, ojcu i synowi. John Scott Haldane (ojciec) i J.B.S. Haldane (syn) tworzyli niezwykłą parę ekscentryków. Starszy Haldane urodził się w 1860 roku w arystokratycznej szkockiej rodzinie (jego brat był wicehrabią Haldane), lecz spędził większość swojej kariery we względnie skromnych warunkach jako profesor fizjologii w Oksfordzie. Był znany z roztargnienia.

„Pewnego dnia jego żona posłała go na piętro, by się przebrał na przyjęcie. Gdy nie zjawił się z powrotem, znaleziono go śpiącego w łóżku. Obudzony tłumaczył się, że w pewnym momencie zorientował się, iż stoi na pół ubrany w sypialni, więc uznał, że pora iść spać.”

Wakacje spędzał w Kornwalii, badając tęgoryjce występujące u górników. Opracował ponadto metodę stopniowego wynurzania się, polegającą na stosowaniu przystanków dekompresyjnych umożliwiających uniknięcie krzywików (choroba dekompresyjna, kesonowa). Jego zainteresowania rozciągały się na całą fizjologię, od badań choroby wysokościowej u wspinaczy po problemy udarów cieplnych na obszarach pustynnych. Szczególnie interesowały go skutki działania gazów toksycznych na ludzki organizm. Aby dokładnie zrozumieć, w jaki sposób tlenek węgla zabija górników, metodycznie truł sam siebie, precyzyjnie odmierzając dawki i badając próbki własnej krwi. Przestał dopiero wtedy, gdy znalazł się na granicy utraty koordynacji ruchowej, a poziom nasycenia jego krwi tlenkiem węgla osiągnął 56%.

Syn Johna Haldane’a, Jack, był równie utalentowany i co najmniej tak samo ekscentryczny jak ojciec. Niemal od urodzenia interesował się pracą ojca – gdy miał trzy lata, słyszano go, jak ze zniecierpliwieniem w głosie pyta ojca: „Ale czy to jest oksyhemoglobina czy karboksyhemoglobina?”. Jako nastolatek wspólnie z ojcem wykonywał próby z gazami i testował maski gazowe; zakładali je na zmianę, sprawdzając, po jakim czasie stracą przytomność.

J.B.S. Haldane nie miał wprawdzie formalnego wykształcenia w dziedzinie nauk ścisłych (ukończył studia klasyczne w Oksfordzie), lecz na swój sposób był błyskotliwym naukowcem, pracując głównie na rzecz brytyjskiego rządu w Cambridge. Haldane odegrał główną rolę w połączeniu darwinowskich zasad ewolucji z genetycznymi pracami Mendla, w wyniku czego stworzył coś, co genetycy nazywają syntetyczną teorią ewolucji lub neodarwinizmem.

Zapewne jako jedna z nielicznych istot ludzkich młodszy Haldane uznał pierwszą wojnę światową za „przyjemne doświadczenie” i bez skrępowania przyznał się, że „z przyjemnością korzystał z możliwości zabijania ludzi”. Napisał 23 książki i ponad 400 artykułów naukowych.

Jego ojciec interesował się głównie górnikami i zatruciami, natomiast obsesją młodszego Haldane’a stała się ochrona nurków i marynarzy z okrętów podwodnych przed niepożądanymi konsekwencjami długotrwałego przebywania pod wodą. Z pomocą admiralicji nabył komorę dekompresyjną, którą nazwał „kotłem ciśnieniowym”. Był to metalowy cylinder, w którym można było zamknąć troje ludzi i poddawać ich rozmaitym testom, na ogół bolesnym i prawie zawsze niebezpiecznym. Ochotnicy byli poddawani między innymi takim torturom, jak siedzenie w lodowatej wodzie i oddychanie w „anormalnej atmosferze” lub raptowne zmiany ciśnienia.

W jednym z eksperymentów Haldane wykonał na sobie samym symulację niebezpiecznie szybkiego wynurzenia, aby się przekonać, jakie będą konsekwencje. Eksplodowały plomby dentystyczne w jego uzębieniu. Komora była prawie całkowicie dźwiękoszczelna, osoby zamknięte w środku mogły porozumiewać się z zewnętrznym światem wyłącznie w ten sposób, że stukały w ścianę komory lub przekazywały pisemne informacje przez małe okienko.

Przy innej okazji, gdy Haldane testował na sobie wysokie poziomy tlenu, doprowadził do tak silnych konwulsji, że uszkodził sobie kilka kręgów. Dolegliwości płuc były na porządku dziennym, podobnie jak uszkodzenia bębenków usznych. W jednym ze swoich esejów Haldane pocieszająco wspomniał, że „bębenki zazwyczaj się goją; jeżeli nawet pozostaje otwór, to częściową głuchotę kompensuje możliwość wydmuchiwania dymu przez rzeczone ucho, co stanowi atrakcję towarzyską”.

Niezwykłe w tym wszystkim było nie tyle to, że dla dobra nauki Haldane był gotów narażać samego siebie na ryzyko i wynikające stąd dolegliwości, ile to, że nie miał zahamowań przed zamykaniem w komorze swoich kolegów ani nawet swoich bliskich. Jego żona została kiedyś poddana symulowanemu wynurzeniu, w wyniku którego doznała trwającego trzynaście minut ataku konwulsji. Gdy w końcu przestała się miotać na podłodze, postawiono ją na nogi i odesłano do domu, żeby zajęła się obiadem.

Jedno z wielu zainteresowań Haldane’a stanowiło tak zwane zatrucie azotowe. Z powodów, które nadal są słabo rozumiane, na głębokościach przekraczających około 30 metrów azot staje się silnym środkiem odurzającym. Znane są przypadki, gdy pod wpływem azotu nurkowie proponowali swoje węże z powietrzem przepływającym rybom lub próbowali zrobić sobie przerwę na papierosa. Dość powszechne są także raptowne zmiany nastroju. Przyczyna odurzenia nawet dzisiaj stanowi zagadkę. Istnieją przypuszczenia, że jest taka sama jak w przypadku zatrucia alkoholowego, lecz nie wiemy zbyt dokładnie, co powoduje ten rodzaj zatrucia.

[ukłony w stronę pana Billa Brysona i jego „Krótkiej historii prawie wszystkiego”]

#ciekawostki #historia #nauka #gruparatowaniapoziomu #fizyka #chemia

Tablica upamiętniająca Irenę…

Tablica upamiętniająca Irenę Szewińską w szkole w Łomiankach. Doskonałe.

https://www.wykop.pl/link/4659655/w-szkole-w-lomiankach-odslonieto-tablice-upamietniajaca-irene-szewinska/

#sport #lekkoatletyka #polska #ciekawostki #humorobrazkowy

Przyrost robotów…

Przyrost robotów przemysłowych między 1993 a 2016 Europa + Afryka Płn. (wniosek: w Polsce jeszcze sporo do nadrobienia)

Obserwuj #infog – codziennie ciekawa infografika/wykres/mapa (gospodarka, technologia, społeczeństwo)

#technologia #automatyka #robotyka #ciekawostki #gospodarka #polska

ALYPIUS I GLADIATORZY Święty…

ALYPIUS I GLADIATORZY

Święty Augustyn (354-430 n.e.) przytacza historię niejakiego Alypiusa, młodego chrześcijanina, który został zaciągnięty przez swoich towarzyszy na pokaz walki gladiatorów wbrew swoim przekonaniom. Uważał on, że tego typu rozrywka jest barbarzyńska i wbrew naukom Chrystusa.

Alypius w Rzymie znalazł się za sprawą rodziców, którzy wysłali go do szkoły prawniczej. Młodzieniec miał ponoć wrażliwą osobowość i perspektywa oglądania krwawych walk gladiatorów w Koloseum go przeraziła.

Ostatecznie zgodził się, jednak uparł się że nie otworzy oczu. W pewnym momencie na arenie jeden z gladiatorów padł na ziemię, będąc rannym. Na widowni zapanował olbrzymi hałas, który dowodził wielkich emocji. Alypius nie mogąc powstrzymać swojej ciekawości otworzył oczy, aby ujrzeć co też się stało.

Ponoć od tego momentu Alypius był wielkim miłośnikiem walk gladiatorów. Święty Augustyn żali się, że bardziej ucierpiała dusza jego towarzysza, niżeli ciało rannego gladiatora.

https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/alypius-i-gladiatorzy/

#archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

————————————————————————————–
Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/

31/100 Czy wiesz, że koty…

31/100 Czy wiesz, że koty rosną głównie we śnie? Ale nie tylko dlatego sen jest taki ważny dla mruczków. Koty są prawdziwymi mistrzami w zasypianiu – potrafią zasnąć w każdym miejscu, w każdej pozycji ciała, po prostu każda sytuacja jest dobra, by zasnąć. Uwielbiają sen. Więcej od nich śpią tylko nietoperze i oposy.

Koty przesypiają około 16 godzin na dobę, starsze – mogą spać nawet 20 godzin dziennie. Nawyk spania wynika z fizjologii kota. W naturze koty muszą polować, aby jeść. Gonienie i zabijanie zdobyczy spala bardzo dużo energii – kot śpiąc pomiędzy posiłkami, oszczędza tę niezwykle cenną do przeżycia energię, zachowując ją do momentu polowania.

Znakomita część kociego spania to tak naprawdę drzemka. Koty w stanie drzemki oszczędzają energię i odpoczywają, jednak są w trybie czuwania – mogą w każdej chwili się obudzić. Wynika to z kociego instynktu, każe mu być czujnym i zawsze gotowym do pogoni za ofiarą.

Kocie uszy drgają i obracają się w kierunku odgłosów, oczy natomiast są na wpół otwarte. Koty mogą zapadać w drzemkę praktycznie w każdej pozycji, także siedząc.

A oto 7 ulubionych pozycji do spania dla kota:
– ślimaczek, lub też kłębuszek
– chlebek, czyli łapki zwinięte pod tułowiem
– sfinks, z wyciągniętymi przednimi łapkami
– foka, z podwiniętymi przednimi łapami, a tylnymi wyciągniętymi
– puma, na boczku
– świderek, wykręcony
– plecki, pokaz zaufania i pełnia relaksu.

#100kocichciekawostek #koty #ciekawostki #zwierzaczki

Wstawiam zdjęcie pająka,…

Wstawiam zdjęcie pająka, który siedzi w rogu ściany, jednocześnie sprawiając wrażenie jakby siedział na zewnętrznej krawędzi np. sześcianu

#iluzja #ciekawostki #pajaki #zdjecie #niemoje

Według wskaźnika jakości…

Według wskaźnika jakości powietrza opracowanego przez Numbeo, który uwzględnia 102 kraje, Chiny były 12 krajem z najgorszą jakością powietrza na świecie w połowie 2018 roku. Wskaźnik ten dla Chin wyniósł 83,08 i był ósmym najwyższym w całej Azji.

Najczystsze powietrze według tego rankingu było w Finlandii (12,19), Islandii (15,55) oraz Estonii (18,05).

Inne kraje:
Niemcy – 28,15
USA – 32,26
Japonia (kraj z najlepszym powietrzem w Azji) – 35,96
UK – 38,45
Hiszpania – 38,59
Francja – 41,04
Polska – 52,15
Korea Południowa – 53,40

https://www.numbeo.com/pollution/rankings_by_country.jsp

Na załączonej mapce możecie zobaczyć jak wygląda aktualny stan powietrza (w oparciu o AQI USA) w Pekinie (1) w porównaniu do Warszawy (2), Helsinek (3) oraz Fukuoki (4).

Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi wpisami to zapraszam do obserwowania #wielkismogchinski.

#gruparatowaniapoziomu #smog #chiny #warszawa #finlandia #ciekawostki